Burano

Jesień w Wenecji
Wrzesień 1, 2017
Góry Stołowe
Wrzesień 6, 2017

Niespełna 7 km od Wenecji trafiam do zupełnie innego świata. Moja percepcja wystawiona jest na niezwykłą próbę. Otaczają mnie kolorowe domy, jak w bajce. Nie jestem w skansenie, ani muzeum. Obok mnie przechodzi starsza pani z zakupami, a ktoś z niebieskiego domku właśnie wystawił pranie na słońce… Skąpane w słońcu wąskie uliczki pełne są turystów przyciągniętych sławą tych kolorów. Koronki? Burano? Kolorowe domki!


burano

Będąc w Wenecji nie sposób pominąć dwie popularne wyspy – Murano słynące z wyborów szklanych i Burano słynące z kolorowych domków, choć tak naprawdę w latach świetności była to wyspa znana wyłącznie z koronek. Podróż między wyspami jest bardzo przyjemna i trwa około godzinę z Wenecji lub 40 minut z Murano. Ja najpierw zwiedziłem Murano, które nie zatrzymało mnie na dłużej niż godzinę, po czym popłynąłem tramwajem wodnym na Burano. Po kilku dniach spędzonych w ścisku budynków nagle znalazłem się na otwartej przestrzeni Laguny. Morskie powietrze szybko uderzyło do głowy, a ja przyklejony do barierki spoglądałem na rytmiczne fale. Z początku Burano wygląda zwyczajnie. Wysiadłem w tłumie ludzi i szybko skręciłem w lewo, chciałem uciec z utartego szlaku i zobaczyć coś ciekawszego niż szeroki deptak i sklepy z pamiątkami.

Niestety nie jest oto łatwo, bo wszędzie jest ładnie i po całej niewielkiej wyspie spacerują ludzie. W listopadzie przypuszczam, że było ich niewielu, ale nawet wtedy o chwilach w ciszy i spokoju można zapomnieć. Oglądany krajobraz zachwyca. Trochę śmieszy i nie mieści się w głowie. Władze miasta dbają oto, żeby kolory się nie powtarzały i w związku z tym wzrok szaleje. Patrząc z któregokolwiek mostku oglądamy świat w kolorach tęczy.

burano

burano

Przyjrzałem się trochę codziennemu życiu mieszkańców, ale czytałem wcześniej, że są oni mocno wyczuleni na wścibskich turystów, którzy niemal przez cały rok krążą pod ich oknami, dlatego starałem się nie zakłócać ich spokoju. Przez okna słychać i widać tętniące tam codzienne życie.

Długo zapamiętam powrót statkiem do Wenecji. Wpatrzony w bezkres wody czułem jak cały odpoczywam. Przed moimi oczami były znów jedynie różne odcienie błękitu, w oddali widziałem rybaków zarzucających sieci, a po chwili na horyzoncie ujrzałem Wenecję. Nim się obejrzałem byłem już na miejscu, znów w gwarze miasta. Na długo we mnie pozostaną te kolory tęczy i myśl o tym, że gdzieś tam ktoś może powiedzieć, że w życiu ma kolorowo!

burano

burano

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *