Uderzył deszcz – Seceda

Seceda
Październik 13, 2017
Spacer w raju – Dolomity
Październik 13, 2017

Na długo w mojej pamięci pozostanie moment kiedy przyklejony do ściany kolejki próbowałem uchronić się choć trochę przed szalejącą burzą. Wszystko to działo się na Secedzie, dumnie wznoszącej się nad Val Gardeną. Znalazłem się tam pewnego pięknego sierpniowego dnia wraz z Januszem i Mirkiem. Ten plener narodził się w mojej głowie już dawno – założenia były proste – odwiedzamy nowe miejsca i dużo chodzimy pieszo – kropka. Proste? Proste!

Dlaczego nie zabraliśmy ze sobą namiotów tego nikt nie umiał wytłumaczyć. Robiło się naprawdę mało ciekawie kiedy deszcz zacinał ze wszystkich stron, pioruny uderzały jak szalone, a my nie bardzo mieliśmy pomysłu co ze sobą zrobić. Gdzieś tam poniżej był hotel i możliwość spania, ale do takiej ostateczności jeszcze nas nie przycisnęło. Postanowiliśmy przenieść się do stacji wagonika, ?? gdzie dużo łatwiej było się ukryć. Tam przyszło przeczekać nam noc w towarzystwie czeskiej pary fotografo-podróżników. Na całe szczęście drzwi były otwarte, więc w suchym przedsionku przy kaloryferze spędziliśmy noc. Poranek przyniósł światło…

Cała trójka przykleiła się do szczytu i trudno było się zdecydować. Momentami biegaliśmy jak szaleni, żeby uchwycić coś po ciekawszej stronie. Seceda ma to do siebie, że oferuje widoki na 360 stopni, więc naprawdę ciężko się skupić. Światło tego ranka było przepiękne, choć dało się wyczuć poranny, górski chłód. Kiedy słońce podniosło się wyżej postanowiliśmy ruszyć na odkrywanie nowych terenów. Zainteresowały nas widoczne z daleka ciekawe skały i prowadząca do nich ścieżka. W ten sposób udaliśmy się do malutkiego schroniska Malga Pieralongia Alm. Tam obudzeni kawą i porządną porcją cukru z szarlotki postanowiliśmy ruszyć dalej i dostać się na szczyt przez szeroką polanę. Obciążeni śpiworami i różnym kempingowym badziewiem postanowiliśmy skorzystać z kolejki krzesełkowej i wróciliśmy do stacji przy której poprzedniego dnia chroniliśmy się przed burzą. Po kilku kolejnych kadrach postanowiliśmy pożegnać Secedę i masyw Odle.

Po kilkunastu minutach w kolejce znaleźliśmy się w Ortisei. Szybko przepakowani ruszyliśmy przed siebie na Passo Sella. Na tej drodze dopiero dowiedzieliśmy się jak tłoczno może być w Dolomitach w sierpniu. Lekko zmęczeni dobrnęliśmy do Malga Ciapeli i u stóp Marmolady rozbiliśmy namiot na kempingu. Kolejna noc zapowiadała się spokojnie…

Zachód słońca nie był szczególnie ciekawy. Korzystając z bliskości pięknych punktów widokowych w okolicach miejscowości Colle Santa Lucia wybraliśmy miejsce skąd doskonale widać dwa piękne masywy – Civettę i Monte Pelmo. Słońce leniwie gasło, a my cierpliwie przyciskaliśmy spusty migawek. Na sam koniec tego dnia zatrzymaliśmy się w maleńkiej, miejscowej pizzerii – zjadłem chyba jedną z najlepszych pizz w Dolomitach…

Na polu namiotowym panował mrok, a namiot fotografów wypełniały rozmowy, co tu zrobić kolejnego dnia…

Ciąg dalszy – kliknij TUTAJ 😉

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *