Dolomity w sierpniu

Park Mużakowski
Październik 11, 2017
Kolejka na Gornergrat
Październik 11, 2017


Przez wiele lat unikałem tej daty jak mogłem. Sierpień w Dolomitach oznacza tylko jedno – tłok, ścisk i hałas. Ten istny najazd Wikingów spowodowany jest wieloma czynnikami. Głównym są uwielbiane przez Włochów wakacje. Wiele firm zamyka się na cały miesiąc, a pracownicy ruszają na upragniony odpoczynek. Połączenie sił z Austrią, Niemcami powoduje, że Dolomity stają się celem dla ogromnej liczby turystów. Góry się jednak nie rozciągają, a wąskie, kręte drogi nie pomagają w rozładowaniu ruchu…

Dlaczego sierpień?
Na mapie Dolomitów mam kilkanaście miejsc, które chcę odwiedzić. Niekiedy jednak jest to możliwe tylko w szczycie sezonu. Dotyczy to głównie schronisk i wyciągów. Lekko znudziło mnie fotografowanie ciągle z tych samych miejsc dlatego chciałem poznać coś nowego. Niestety, często są to miejsce trudno dostępne (wspinaczka) i są całkowicie pozbawione infrastruktury (woda, noclegi). Chcąc spędzić noc na jakimś szczycie i fotografować tam wieczorem i rano musiałem zdecydować się na sierpień. Data to jednak tylko połowa sukcesu, bo znalezienie miejsca w schronisku graniczy niemal z cudem.

Sierpień cechuje też moim zdaniem lepsza pogoda. Warunki są stabilniejsze. Lipiec często bywa burzowy, a poza tym długość dnia jest zabójcza. W drugiej połowie sierpnia słońce wschodziło około 6.15, a zachodziło po 19.00. W górach to oczywiście działa trochę inaczej, bo często już o 18.00 słońce chowało się nam za góry. Dzięki tej ilości światła można maksymalnie wykorzystać siły. Kiedy w czerwcu dzień zaczyna się o 3.30, a kończy po 21.30 to trudno mówić o odpoczynku i dobrym śnie. Im bliżej jesieni tym robi się też chłodniej. Dzięki temu powietrze staje się bardziej przejrzyste, a to poprawia warunki do fotografowania.

Wędrując po szlakach nie spotyka się już raczej śniegu, a szlaki są suche (o ile nie pada). Patrząc na bezpieczeństwo w podróży ważnym aspektem jest fakt, że nie jest się w górach samemu. Wiele razy nachodziły mnie takie myśli – po ilu dniach rozpoczną się poszukiwania, jeśli coś stanie mi się w totalnie odludnym terenie…

Największy minus
Tłok. Wszechobecny. Tłok na parkingach. Tłok w schroniskach. Tłok na szlakach. Tłok w restauracjach. Jeśli możecie sobie wyobrazić jakieś miejsce wypełnione po brzegi, to właśnie takie są Dolomity w sierpniu. Najbardziej popularne miejsce oblepione są samochodami na kilkaset metrów przed właściwym parkingiem. To jest w sumie największy problem, bo chcąc zostawić auto na noc trzeba je bezpiecznie zaparkować na przełęczy. Jest to możliwe jedynie z samego rana (do godziny 8.30-9.00), albo po 16.00. Są to moje obserwacje. Nie trudno zauważyć, że po śniadaniu wszyscy ruszają w góry, a kiedy zbliża się pora kolacji udają się na dół. Na samą jazdę trzeba również poświęcić więcej czasu – można trafić na podjeżdżający kamper, którego nie sposób będzie wyprzedzić, albo po prostu w sznurze aut trzeba będzie piąć się w górę.

Jest to tak naprawdę największy problem w Dolomitach w tym okresie. Wszystko się wydłuża w czasie. Wystarczy jednak zbierać się wcześnie rano, bo przynajmniej w pierwszej części dnia można w jakimś stopniu wygrać z tłokiem.

Największy plus
Wszystko jest czynne w 99%. Ten 1% stanowią kolejki i miejsca przeznaczone dla narciarzy. Oczywiście niekiedy znajdzie się wyciąg, który jest remontowany czy z jakiegoś powodu nie działa, ale generalnie tam gdzie chciałem mogłem dostać się kolejką.

Kolejką lub pieszo, bo szlaki są wolne od śniegu i omijając via ferraty można wędrować gdzie się chce. Długość dnia sprawia, że zaplanować można naprawdę fajne wycieczki. Dzięki temu, że wszystko jest otwarte można nocować w górach. Nocując w górach można bardzo dobrze wykorzystać warunki do fotografowania czy wędrowania.

Noclegi w sierpniu
Planując swoją podróż kilka miesięcy wcześniej nie będzie z noclegami problemu. Hotele, pensjonaty czy kempingi – co kto woli. Co jednak kiedy w Dolomity wybiera się fotograf? Mój problem to zawsze plan, który dostosowuję do aktualnych warunków i pogody. Podjąłem więc ryzyko rezerwacji w biegu. Opcje są dwie – można wcześniej zadzwonić, można przyjść i postawić obsługę przed faktem dokonanym.

Opcja z telefonem do schroniska w moim przypadku działała. Uniknąłem wjazdu na Lagazuoi gdzie nie było miejsc, a właściciel zaznaczył, że mogę rozbić namiot na zewnątrz albo spać przy budynku, ale nie w środku. Odpada więc opcja praktykowana np. w Tatrach spania „na glebie”. Mimo tego, że w większości cenników jest taka opcja, to nie spotkałem się z możliwością skorzystania z niej. Może gdyby na zewnątrz szalała burza… Kiedy jednak jest miejsce to telefonując rano można wygrać z tymi, którzy pojawią się znienacka.

Opcja z pojawieniem się na miejscu jest ryzykowna, ale często działa. Poza weekendami niemal zawsze znajdzie się jakieś miejsce. Nawet w wypełnionym do granic możliwości schronisku Auronzo znalazły się dla trójki fotografów łóżka. W tej opcji często odpada jakakolwiek możliwość negocjacji ceny, ale coś za coś…

Ważna jest świadomość, że włoskie realia są inne niż polskie, gdzie teoretycznie nie odsyła się turysty po zmroku. Znam z opowieści historie ludzi wracających w nocy do samochodu.

Komu polecam Dolomity w sierpniu?
Z pewnością jest to dobra opcja dla kogoś, kto wybiera się pierwszy raz. Dzięki temu, że wszystko funkcjonuje na najwyższych obrotach zobaczyć można wszystkie „ikony” Dolomitów. Choć są to wysokie góry to jednak latem istnieje dużo mniejsze ryzyko, że spadnie śnieg (nie jest to wykluczone), a nawet jeśli pogoda się załamie to słońce potrafi w kilka godzin stopić biały puch. Łatwość w znalezieniu restauracji czy nawet zapytania przechodniów o drogę jest istotna. Ruszając w góry nie trzeba też często zabierać dużej ilości prowiantu, bo bez problemu można zatrzymać się w jednym z wielu schronisk po drodze.

Moja sierpniowa podróż po Dolomitach była połączeniem pleneru fotograficznego i górskich wędrówek. Niemal wszystkie noce spędziłem wysoko w górach i każdego dnia przemierzałem górskie szlaki. Na całego korzystałem z infrastruktury – kolejek, pizzerii czy punktów informacyjnych. Choć czasami tłum ludzi dawał mi w kość, to ostatecznie uważam że warto wybrać się w sierpniu w Dolomity…

Ciekawe noclegi:
Rifugio Averau
Rifugio Sass Bece
Rifugio Viel dal Pan

Kempingi:
Malga Ciapela
Predazzo
Camping Olympia – Cortina

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *