Hallstatt

Wodospad Skradinski Buk
Marzec 2, 2016
Świt w Rogalinie
Marzec 5, 2016

Odkąd przeprowadziłem się do Monachium ta mała alpejska miejscowość, Hallstatt, przyklejona do górskiego zbocza, była na mojej liście miejsc, które koniecznie chcę zobaczyć. Mijały kolejne miesiące i odkładałem ten wyjazd – początkowo dlatego, że bliżej miałem fajne miejsca, a później ze względu na kontrole na granicach. Dzieli mnie o tego miejsca jedynie 170 km, więc wybrać się tam nie byłoby problem, ale… no zawsze było jakieś ALE.

Zdarzyło się jednak, po niezwykle udanym plenerze w lutym w Dolomitach, że został mi i Przemkowi jeden dzień. Nie chcieliśmy wracać do Monachium, więc po ponad roku postanowiłem – jedziemy do Hallstatt! Z Cortiny mieliśmy kawałek drogi do celu, ale przed nami była spokojna, lekko śnieżna niedziela. Nie musieliśmy się spieszyć. Na kartach mieliśmy już „mocny” materiał i uznaliśmy, że jak się uda, to się uda – a jak nie to trudno.

Na miejscu przeżyłem lekki szok. Znałem ten widok od lat z puzzli i pocztówek, ale zupełnie inaczej wyobrażałem sobie to miejsce. Po małym poszukiwaniu parkingu udaliśmy się na obiad i niezwykle leniwie szykowaliśmy się do tego kadru, na który musieliśmy poczekać ponad 3 godziny.

Tak naprawdę, ten klasyczny widok na kościół, góry i jezioro jest dostępny z banalnie prostego miejsca – przy głównym deptaku, po środku wioski. Przeczuwałem, że może tam być tłoczno, nawet mimo kiepskiej pogody. Zajęliśmy dobre miejsca około 30 minut przed zachodem i po prostu wgapieni w ten widok czekaliśmy.

O godzinie „zero” zgodnie z przewidywaniami zleciało się kilkanaście osób, w tym kilka ze statywami. Jedna Pani była nawet mocno nie zadowolona, że nie ruszam się z miejsca, a wybrałem szczerze mówiąc najlepszy punkt. W pewnym momencie postawiła swój statyw 10 cm od mojego i zacząłem się jej bać…

Ten spokojny, klasyczny, wieczorny kadr bardzo mnie ucieszył. Trochę inaczej wyobrażałem sobie to miejsce, ale myślę, że nie raz tam jeszcze wrócę i spróbuję odejść od opatrzonego kadru. Zobaczymy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *