Jak sprzedać książkę?

Sielska Polska
Styczeń 1, 2018
Tajemnica okładki
Styczeń 10, 2018

Podzieliłem się już moim doświadczeniem o tym „jak napisać książkę” i wyjaśniłem o czym dokładnie jest „Sielska Polska”. Pora teraz na kilka moich przemyśleń co do tematu jakim jest sprzedaż własnej książki. Jest to dla mnie temat zupełnie nowy i pewnie po jakimś czasie będę mógł zweryfikować swoje plany. Póki co żyję marzeniami i ideałami…

Po co mi Wydawnictwo, czyli jak sprzedać książkę?

Już na etapie powstawania treści warto odpowiedzieć sobie na pytanie jakimi kanałami będzie ona sprzedawana kiedy trafi na rynek. Każdemu kto myśli o własnej publikacji polecam też historię Michała Szafrańskiego, który wydając książkę samemu odniósł bardzo duży sukces. Jego droga jest jedną z wielu możliwości. Ja zdecydowałem się na Wydawnictwo. Dlaczego?

1. Brak dużej sieci społecznościowej

Pomimo tego, że od lat istnieję w Internecie wiem, że nie posiadam dużych zasięgów. W czasie kiedy współpracowałem z Onetem mój blog odwiedziło ponad milion osób, ale w żaden sposób nie przekuło się to na liczbę osób, które dzisiaj oglądają moje treści. Mój Facebook to lekko ponad 3000 fanów, newsletter ciągle buduję i mam tam 150 adresów. Dodatkowo mam kanał na YT i 700 subskrybentów. Z mojej chłodnej perspektywy to dużo za mało, żeby social media mogły pomóc mi w dużej sprzedaży książki.

2. Brak sieci sprzedaży

Nie prowadzę księgarni internetowej i nie mam też kontaktów w hurtowniach książek. Jeśli odrzuciłem sprzedaż bezpośrednią to jak inaczej mógłbym dotrzeć z książką do potencjalnych klientów? Mógłbym oczywiście stworzyć prosty moduł do sprzedaży książki, ale z płatnościami online, obsługą zamówień, zwrotów… Generalnie im większa skala sprzedaży tym ten problem staje się większy, dlatego też doszedłem do wniosku, że bez sprawdzonej sieci sprzedaży nie mam szans na sukces. Wchodząc na rynek samemu nie miałbym szans na to, żeby książka po 4 dniach od premiery była dostępna w Empiku i ponad 50 księgarniach internetowych.

3. Brak czasu na obsługę zamówień

Chłodno kalkulując wiem, że mógłbym rozwinąć własny kanał sprzedaży i pewnie kiedyś spróbuję to zrobić. W tym momencie jednak czas jaki musiałbym poświęcić na tworzenie tego systemu, koszty z tym związane i potencjalne zarobki jakie mógłbym osiągnąć nie były mi na rękę. Głównie dlatego, że jestem ciągle mocno zaangażowany w wiele projektów i bezlitośnie patrząc – nie opłaca mi się zajmować czymś, co może okazać się totalną klapą. Z Wydawcą odchodzi mi cały problem z tym związany i praktycznie po wysłaniu książki do składu moja rola ogranicza się do promowania tytułu. Nie tracąc czasu na to na czym się nie znam zyskuję go na rozwijanie nowych projektów.

4. Brak doświadczenia

To moja pierwsza książka. Patrząc z perspektywy ostatniego roku wiem ile się nauczyłem i gdzie popełniłem błędy. Na całe szczęście z Wydawcą zostały one szybko wyłapane, a ich konsekwencji nie zobaczy Czytelnik. Czym innym jest również wydawanie książki z tekstem (czarno-biały druk), a albumu ze zdjęciami. To ponad 200 fotografii. Jakość wydruku jest tu kluczowa, więc dobranie papieru było bardzo ważne, a tego nie da się zrobić bezbłędnie wydając pierwszą pozycję. Tutaj skorzystałem z wiedzy i doświadczenia Wydawnictwa. Przeszedłem też cały proces – od umów licencyjnych, przez tworzenie materiałów, skład, korektę i zatwierdzenie do druku. Wiem ile czasu to zajęło i jak planować pracę nad kolejnymi książkami.

5. Konkurencja

Zbadałem rynek i wiem, że w 2017 roku nie ukazała się książka podobna do mojej. Co ciekawe nie znalazłem też interesującej pozycji albumowej o Polsce. Oznacza to, że rynek jest gotowy przyjąć moją pozycję, która mam nadzieję zapewni pełną pustkę. Wchodząc na rynek książki z pozycją Multico, które na rynku obecne jest ponad 25 lat wystartowałem z zupełnie innego pułapu. Sama renoma wydawnictwa wzbudza ciekawość księgarzy i hurtowników, którzy wiedzą, że mają do czynienia z dużym graczem na rynku, a nie z nikomu nieznanym autorem.

Podsumowanie

Doszedłem do wniosku, że na etapie którym jestem wydanie książki z wydawnictwem jest dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Dostrzegam wiele plusów tego rozwiązania. Przeciwnicy powiedzą (nie bez racji), że wydając samemu lepiej bym na tym zarobił. Wydaje mi się, że jest to obciążone takim samym ryzykiem – w opcji kiedy wydałbym książkę sam miałbym teraz w kartonach kilka tysięcy sztuk książki i musiałbym poświęcić całą swoją energię na pozbycie się pierwszego nakładu.

W opcji z wydawnictwem moje zadanie jest jednak takie samo. To w moim interesie jest, żeby książka odniosła sukces, sprzedała się jak najlepiej i miała kolejne dodruki. Mój czas i energię mogę teraz całkowicie poświęcić na jej promocję. Przy okazji nie muszę obsługiwać sprzedaży i w momencie kiedy uda mi się zainteresować potencjalnego klienta wiem, że książka jest dostępna od Allegro po Empik i nikt nie będzie miał problemu z dostępem do książki.

Ostatecznie

Moim zdaniem przy dobrze rozbudowanej sieci zaangażowanych fanów można pokusić się o publikację książki na własną rękę. Czym innym jest jednak pozycja czysto poradnikowa, a czym innym album ze zdjęciami, który po części pełni również rolę przewodnika. Moja książka może stać się również dobrym produktem prezentowym i poszukiwana będzie nie tylko przez osoby związane z tym co publikuję na swoim blogu czy w galeriach ze zdjęciami.

Cieszę się bardzo, że moją pierwszą książkę opublikowałem w wydawnictwie Multico. Daje mi to spore możliwości nauki, a przy okazji liczę, że dalsze gromadzenie stałej widowni wokół bloga sprawi, że kiedyś może odważę się wydać książkę na własną rękę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *