Jesień w Wenecji

Berghotel Rudolfshütte
Sierpień 30, 2017
Burano
Wrzesień 4, 2017

Jesienne słońce z wolna kładło ostatnie promienie na wzburzonej gondolami wodzie Canal Grande. Tysiące blików migotało na wodzie. Tuż pod moim stopami woda uderzała o kamienny brzeg. Ten dźwięk to odgłos żyjącej Wenecji. Słychać go na Moście Akademii, ale i w małych zagubionych kanałach, z dala od turystycznego zgiełku, gdzie fala dociera z opóźnieniem i bez impetu daje jedynie znać, że gdzieś niedaleko życie toczy się szybciej.

wenecja

W Wenecji warto się zgubić. Po przejściu kilku zakrętów porzuciliśmy mapę. Ograniczone wodą ze wszech stron miasto daje poczucie bezpieczeństwa – zgubiony zawsze odnajdzie drogę do wyjścia. Brak celu staje się celem. Uruchomiła się we mnie dziecięca ciekawość – co jest po drugiej stronie lustra? Co znajdę za kolejnym zakrętem? Dokąd prowadzi ta droga? Chodziliśmy w tym labiryncie jakby we mgle. Każde 10 metrów zmieniało punkt widzenia. Przyznam, że w pierwszych chwilach fotografowałem jak zaczarowany. Fascynowało mnie wszystko. Wpadłem w pewien amok, który minął dopiero po trzech dniach, kiedy wszystko wydawało mi się podobne. To był dobry moment, żeby wyjechać.

Tak stare miasto dorobiło się już tysięcy przewodników i opisów. Odwiedziło je z pewnością wielu podróżników i blogerów, ale mam wrażenie, że każdy tak naprawdę widzi to miasto inaczej. Nie zwiedza się go jak Krakowa czy Florencji. Nie ma tu jednej właściwej trasy, a możliwości dojścia na Plac Świętego Marka czy Mostu Rialto jest wiele. Od krótkich wyznaczonych przez strzałki na murach, po okrężne, mało uczęszczane albo bardzo długie. Zachwycające jest to, że Wenecja się nie kończy. Może okolice portu i Piazzale di Roma trzeba uznać za mocno zurbanizowane, ale pozostała część miasta nie ma granicy między tym co ciekawe i nieciekawe. Wenecja nie jest skansenem. To żyjące swoim rytmem miasto z supermarketami, fryzjerami i szkołami. Nie wiem też czy „zwiedzanie” trafnie opisuje to co przeżywa się w tych wąskich uliczkach, zagubionych mostach przewieszonych nad zapomnianymi kanałami. To bardziej „przeżywanie” miasta. Z początku chodzi się lekko nieufnie, z pewną wątpliwością czy na końcu ulicy znajdzie się przejście dalej. W tym labiryncie wspaniała jest nieprzewidywalność. Do wielu miejsc można dojść z kilkunastu kierunków i po czasie bawi fakt, że idąc do przodu, tak naprawdę się cofamy.

wenecja

wenecja

wenecja

Wenecja wyśmienicie smakuje z samego rana. Wschód słońca przy dźwięku kołysanych falami gondoli w tle z pośpiesznymi krokami ludzi idących do pracy, do swojej codzienności. Ludzi, którym ten widok tak się opatrzył, że nawet nie odwracają wzroku, idą po prostu dalej z wzrokiem wlepionym przed siebie beznamiętnie skręcając w kolejne uliczki w drodze do celu. Płynąłem tramwajem w zupełnych ciemnościach. Dopiero kiedy zobaczyłem znajomą sylwetkę Pałacu Dożów wiedziałem gdzie mam wysiąść. Do tego czasu czułem się jakbym był częścią tej codzienności. Kiedy noc odchodzi wraz z pierwszymi promieniami pojawiają się turyści. Z hoteli wyciąga ich wielowiekowa sława miasta i ta niespotykana malowniczość tego miejsca. Robi się widno i czar pryska. Kolejny dzień pełen pamiątek, rejsów gondolami nabiera rozpędu. Wtedy właśnie uciekałem na północny wschód, który jeszcze spał…

wenecja

wenecja

Rano Wenecja skąpana jest w zapachu kawy. Pierwszą piłem na dworcu, a kolejne same przyciągały mnie do siebie. Nim zrobiło się całkiem widno w moich żyłach krążyła potężna dawka kofeiny. Wenecja budzi się powoli. Dźwięk otwieranych okiennic. Stukot obcasów. Łomot przeciąganego po schodach wózka. Jakże pięknie budzi się ten świat.

wenecja

Listopadowa Wenecje smakuje wyśmienicie. Pozwala odpocząć. Pozwala na dziwnego rodzaju zachwyt pomieszany z niedowierzaniem. Wenecja zaskakuje, miejscami rozczarowuje, ale pozostawia cudowny niedosyt, który przejawia się w tym, że chce się tam wracać…

wenecja

wenecja

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *