Kopalnia w Tarnowskich Górach

Krzemionki Opatowskie
Październik 12, 2017
Boże Ciało w Spycimierzu
Październik 12, 2017

tarnowskie góry
Powierzchnia ziemi rzadko, kiedy zdradza piękno ukryte w swoim wnętrzu. Tarnowskie Góry niczym nie różnią się od dziesiątek innych miasteczek mijanych po drodze przez Górny Śląsk. Trudno wyobrazić sobie, stojąc w korku na obwodnicy miasta, że pod nami znajduje się blisko 150 km chodników i 35 km sztolni odwadniających nieczynne już dziś kopalnie. W 1490 roku czysty przypadek sprawił, że tym regionem zainteresowali się kopacze srebra i ołowiu – podczas pracy na polu, według legendy, chłop Rybka wyorał ogromną bryłę kruszcu. Tak to się zaczęło…

Jest rok 1957. Do zwiedzania zostaje udostępniona Sztolnia Czarnego Pstrąga. Jest to najdłuższa w Polsce podziemna, wodna trasa turystyczna. Liczy prawie 600 metrów. Pokonuje się ją w łódce o napędzie „ręcznym”, o który dba przewodnik na trasie. Cała sztolnia jest o wiele dłuższa, dla turystów wybrano tylko fragment, który w niewielkim stopniu pokazuje ogrom i piękno tego miejsca.

Sztolnia. Zaraz, ale co to jest? A raczej warto zapytać, do czego ona służyła? Odpowiedź jest ukryta w historii tych kopalni, których odwiecznym problemem była woda. Próbowano na wiele sposobów poradzić sobie z tym lejącym się na głowę problemem – stosowano odwadniarki konne, sprowadzono maszynę parową z Anglii, która została uruchomiona w 1788 roku i okazała się niezastąpioną pomocą. Była to pierwsza tego typu maszyna w Europie. Świetność kopalni w Tarnowskich Górach trwała nieprzerwanie od XV wieku aż do 1912 roku. Sztolnia to najprościej mówiąc grawitacyjny system odwadniający – „podziemna rzeka”. Przepływała nią woda odprowadzana z wyrobisk.

Sztolnia „Czarnego Pstrąga”, jest częścią Sztolni Głębokiej należącej do kopalni Fryderyk, którą później nadano nazwę Kościuszko. Trasa wyznaczona jest pomiędzy szybami Ewa i Sylwester. Zwiedzanie rozpoczyna się od zejścia prawie 26 metrów w dół. Kolejne metry wyznaczają tabliczki, człowiek schodzi pochylony, uważając na niski strop. Po chwili znajdujemy się już na przystani. Czekają tu na nas łodzie, które pozwolą pokonać 600 metrów wodnego korytarza. Głębokość wody to około 1 metr, a jej temperatura to jedynie +4 st.C. Podróż łodzią, okraszona opowieściami przewodnika zajmuje około godziny. Sztolnia „Czarnego Pstrąga” należy do zlewni rzeki Dramy (prawego dopływu Odry). Szyby sztolni znajdują się na terenie wspaniałego parku, należącego do Górnośląskiego Centrum Rehabilitacji w Reptach. Samochodem nie dostaniemy się bezpośrednio pod wejścia do szybu, ale przejście kilkuset metrów umili nam z pewnością leśny park pełen starodrzewów.


Tarcie metalowej łodzi o skałę, plusk wody, w powietrzu wilgoć, a w oddali nikłe światło. Na przodzie łodzi tli się lampka, a dłonie przewodnika raz po raz wprawiają w ruch naszą łódkę. Po drodze można podziwiać współcześnie tworzące się stalagmity,  a smaku dodaje oryginalnie wykuty w skale dolomitowej korytarz. Wyjście z podziemnego świata do pełnego odgłosów lasu i pobliskiego miasta wspaniale kontrastuje z zamkniętym światem sztolni – podziemnych szmerów, zapachów i historii wykutej w skale.

Szyb „Anioł” położony jest kilka kilometrów od zacisznego parku. Przedostajemy się przez miasto, skręcamy w boczną ulicę Szczęść Boże i już przed naszymi oczami króluje klasyczne koło obecne przy każdym szybie górniczym. Od 2009 roku na dół dostaniemy się klasyczną windą, a nie klatką górniczą jak przed laty. Podziemna trasa turystyczna została uruchomiona we wrześniu 1976 roku. Ogólnie dostępna stała się Kopalnia Zabytkowa Rud Srebrnonośnych, zaliczana do Zabytków Górnictwa Kruszcowego w Europie.

tarnowskie góry

tarnowskie góry
Na głębokości 40 metrów czeka nas prawie 1760 metrów podziemnej przygody. Nie ma tu przestronnych korytarzy. Dookoła wąskie ściany, niski strop. Obowiązkowo noszony kask przydaje się już na samym początku, gdy usłyszy się jego uderzenie o skałę. Wilgotność w podziemiu to prawie 100%, więc wszystko pokryte jest wodą. Skała jest niezwykle brudząca i ciężko się ją usuwa, dlatego trzeba uważnie przemierzać kolejne korytarze.

Trasa turystyczna pokazuje jak pracowano dawniej w tej kopalni. Metody były bardzo prymitywne i czasochłonne. Dla porównania, w kopalni węgla postęp liczony w metrach, to dziennie prawie 30 metrów. Te korytarze powstawały w średniowieczu z prędkością 1 metra na dzień. Ściany kryją w sobie ślady, po dawnych ładunkach wybuchowych.


Podziwiać tu możemy wielkie komory, niewielkie szczeliny i długie korytarze. To wszystko miejsce pracy górników. Podziemny głos Skarbnika, ducha kopalni, co jakiś czas przemawia do zwiedzających. Dzięki innowacji technik akustycznych można również usłyszeć tu odgłosy, które wypełniały te podziemia przez setki lat.

Zwiedzanie jest bardzo urozmaicone. Czeka nas prawie 100 metrów niskiego korytarza, gdzie szybki krok może uratować nasze plecy. Przepłyniemy 10 minut łodzią i zobaczymy najnowsze umocnienia, stosowane pod ziemią.


Wyjazd na powierzchnię przenosi nas do innego świata. Ogromna przestrzeń w otoczeniu kopalni i zatłoczone ulice miasta nijak mają się do wąskich, pokrytych wilgocią korytarzy. Czterdziestometrowa warstwa ziemi oddziela skutecznie i skrywa podziemne cuda. Mijamy tablicę Tarnowskie Góry, wjeżdżamy do Bytomia, życie toczy się dalej, ale trzeba pamiętać, że tam pod ziemią jest ten zupełnie inny świat i kropla wody, która może setki godzin, dni, lat przesączała się przez skałę, właśnie spada uderzając o lustro wody, tworząc w sztolniowej ciszy najlepszą muzykę tarnogórskich podziemi.

tarnowskie góry

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *