Oslo – na progu raju

Droga wśród chmur – Grossglockner Hochalpenstraße
Sierpień 11, 2017
Galdhøpiggen – w krainie lodowców
Sierpień 11, 2017

Było już późno. Może tak mi się zdaje, bo bardzo chciało mi się spać. Od dwóch dni w podróży i dopiero dojechałem do Oslo. Pierwszy drogowskaz na camping i szybko opuściłem autostradę. Na miejscu okazało się, że nie jest to może szczyt luksusu, ale miejsce na tyle sympatyczne, że wróciłem tam jeszcze raz w drodze powrotnej. Camping położony daleko od centrum, nad fiordem.

Nie pamiętam ile czasu minęło odkąd widziałem się ostatni raz z Mariuszem, ale spotkanie zatarło czas który minął. Mogliśmy pogadać, pośmiać się, choć widać, że życie poczyniło w nas duże zmiany. Jeździliśmy po mieście, po okolicy. To zupełnie inne zwiedzanie niż z przewodnikiem w ręce. Ogląda się miejsca, które już wcześniej kogoś poruszyły i dzielenie się takimi swoimi miejscami zawsze tworzy wspaniałą przestrzeń do wspomnień.

Mariusz okazał się nieocenioną skarbnicą wiedzy o Norwegii i norweskiej kulturze. Zyje w od lat w kraju fiordów, więc cierpliwie odpowiadał na moje pytania. Interesowało mnie wszystko. Od zachowań do sposobu myślenia. Nawet nie wiem kiedy mijały nam kolejne godziny, a przez to, że nie robiło się ciemno do namiotu wróciłem dopiero po północy.

Kolejnego dnia ruszyłem sam na podbój miasta. Kupiłem całodzienny bilet i do woli jeździłem autobusami i pływałem wodnymi tramwajami. Oddaliłem się od miejskiego zgiełku, zalanego tego dnia nieziemskim upałem. Pływałem od wysepki do wyspeki. Na każdej mogłem spędzić około godziny, żeby następnym kursowym statkiem popłynąć dalej. To był raj. Na ostatniej wyspie z widokiem na ratusz i operę zostałem dłużej. Położyłem się w cieniu pod drzewem, piłem cudownie chłodną colę i rozkoszowałem się chwilą.

(Chciałoby się tu napisać “chłodne piwo” czy “wino” ale jak ogólnie wiadomo w Norwegii z alkoholem jest ciężko. Po pierwsze ciężko go kupić, po drugie jest drogi, a po trzecie ciężko go kupić. Z dwojga złego to i ta cola lepsza była od jakieś lemoniady, bo przynajmniej smak mogłem przewidzieć, choć nie była tania. W normalnym sklepie butelka 0,5 litra kosztowała około 9 – 10 zł. W miejscach turystycznych, jak np. na wyspie gdzie sklepu nie ma, a jest jeden bar i nie ma konkurencji, cena tej coli rosła do…w najgorszym wypadku do 40 zł. Kropka. Raz w życiu można.)

Wróciłem do miasta i czar prysł. Wyspiarskie życie się skończyło. Pochodziłem chwilę po mieście, ale nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Irytowało mnie wszystko dookoła, a może to po prostu tęsknota za morską bryzą…?

Drugi raz do Oslo dotarłem po dwóch tygodniach wracając w stronę promu. Wtedy dopiero byłem zmęczony. Szczęśliwym trafem Mariusz miał wolny dzień i mogliśmy kolejny raz zobaczyć kawałek miasta, a ja mogłem podpatrzeć trochę jak wygląda życie w Norwegii. Taki codzienny, z załatwianiem różnych spraw, z zakupami i całą piękną prozą życiu. Po wielu dniach bez takich wygód jak szklanka, fotel czy kanapa, a o lodzie w soku nie wspominając te kilka chwil w przyjaznym i gościnnym domu odebrało mi zmęczenie z wielu dni. Po czasie spędzonym w naturze, słuchając szumu wody i zachywając się coraz to piękniejszymi widokami, nauczyłem się delektować chwilą. Pamiętam to jakby było to wczoraj. Siedzieliśmy z Mariuszem na tarasie. W gustownym kieliszku kostki lodu pływały w soku pomarańczowym. Było gorąco, ale było tak spokojnie. Myśli takie powolne. Na twarach ludzi widziałem, że ten stan, to delektowanie się chwilą, oni mają we krwi. Ja się tego uczyłem.

Oslo to oczywiście skarbnica zabytków, wspaniałe muzea, skocznia, opera. Dla mnie jednak to są rzeczy. Mniej bardziej interesowało to co prawdziwe – ludzie, ich problemy, ich życie codzienne. Może nie byłem w muzeum Kon-Tiki, może nie byłem w operze, ale wydaje mi się, że więcej wiem o życiu w Oslo niż mógłbym wyczytać w nudnych gablotach w muzeach z zakurzonymi eksponatami. Miasto to ludzie. Mury to taki dodatek. Ze spotkania z człowiekiem wynosi się wiele. Ze spotkania ze ścianą nic.

oslo

oslo

oslo

oslo

oslo

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *