Przedwiośnie

Zorza na Lofotach
Październik 11, 2017
Podziemia Kredowe w Chełmie
Październik 12, 2017

Każdego roku zaczyna się tak samo. Jeden oddech i w powietrzu czuje się zmianę. Przychodzi wiosna. Lubię kiedy przychodzi powoli, kiedy widać jak z dnia na dzień postępuje i świat się zazielenia. Jest taki zapach w powietrzu, taki wyjątkowy, świeży, nowy. Ziemia oddycha. Wiele razy to widziałem i słyszałem. Szedłem przez zaorane pola i czułem oddech ziemi. Taki gęsty, mocny i silny. Lubię przedwiośnie. Wiem, że już niebawem wszystko zazieleni się, a powietrze wypełni śpiew ptaków. Będzie ciepło i przyjdzie taki dzień, że wrócę do domu z kurtką w ręce.

Kiedy mieszkałem w Polsce najbardziej lubiłem w marcu odwiedzać Podlasie i Roztocze. W całej pełni mogłem tam zobaczyć jak przyroda budzi się do życia. Tam ziemia oddycha inaczej. Rozlane szeroko rzeki płyną zmieniając krajobraz nie do poznania. W ostatnich latach tej wody było coraz mniej, bo zimy nie były zbyt śnieżne. Mimo to zawsze z wielką pokorą spoglądałem z Góry Strękowej na płynącą Narew i domy położone nad jej brzegiem. Jesienią widać rzekę kilkadziesiąt metrów od gospodarstw – wiosną wyglada to jak „Wenecja” – wioska nad wodą.

przedwiośnie

przedwiośnie

Most w Wiźnie, wzgórze w Burzynie czy wieża w Brzostowie, to tylko niektóre miejsca skąd można podziwiać jedne z ostatnich dzikich rzek w Polsce. W marcu przypominają bardziej płytkie jeziora i trudno określić gdzie znajduje się główny nurt.

Podlaskie powietrze w marcu wypełnione jest głosem tysięcy ptaków. Sam kilka razy pojechałem specjalnie tylko po to, żeby zobaczyć ten spektakl. Trzepot setek tysięcy skrzydeł i niczym czarna chmura na niebie.

przedwiośnie

przedwiośnie

Na Roztoczu po pofalowanych polach zaczynają jeździć traktorki. Załamania terenu sprawiają, że niekiedy tylko je słuchać, a wcale nie widać. Kiedy pod Białymstokiem pola były jeszcze bez oznak życia, to bywało, że pod Zamościem było już lekko zielono. Terkoczące silniki na polach to nieodwracalny znak, że wiosna już blisko.

Lubię przedwiośnie. Jest różnorodne, lekkie i niezobowiązujące. Trwa ile chce. Daje radość każdemu. Jest krokiem ku lepszemu. Nie lubię kiedy wiosna eksploduje i nie ma tych kilku tygodni, kiedy przyroda powoli budzi się do życia. Lubię oglądać jak zmienia się świat. Powoli. Po swojemu. Lubię nagle zauważyć, że coś zrobiło się zielone, że rano słychać śpiew ptaków, a trawa jest zielona.

Mam przed oczami taką scenę kiedy słońce już zaszło, a ja nadal stałem na Górze Strękowej i patrzyłem na ostatnie złote smugi na wodzie. Z zachodu nadleciały klucze żurawi. Było zbyt ciemno, żeby je sfotografować, więc stałem tak z godzinę, później już w zupełnych ciemnościach i słuchałem – szum płynącej wody, a nad głową niewidoczne, choć słuchane żurawie. Nie zapomnę tego do końca życia i jeśli za czymś na emigracji tęsknie, to właśnie za takimi momentami.

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *