Świt w Rogalinie

Hallstatt
Marzec 5, 2016
Kalosze dla fotografa
Marzec 19, 2016

Poranne nadwarciańskie łąki spowite mgłą raczyły mnie za każdym razem czymś wyjątkowym. Świt w Rogalinie to przeżycie na pograniczu mistyki krajobrazu. Jest w tym miejscu zaklęta jakaś magia, której nie rozumiem i nie potrafię wyjaśnić. W praktyce wygląda to tak, że kawałek pól, kilka starych drzew, trochę wody i trawy zamienia się na parę chwil w magiczny, cudowny świat. Między tymi dębami rano spaceruje sam Bóg…

Ze zdjęciami z Rogalina jest ten problem, że za każdym razem przywozi się z pleneru coś nowego, coś innego i to co do tej pory było TOP spada na dalsze pozycje. Byłem tam kilka razy i zawsze czułem się jakby w ogóle tego miejsca nie znał i nie widział wcześniej. Zauważyłem też, że w rogalińskich łąkach najlepiej jest „zgubić się” na chwilę. Wejść z nieznaną ścieżkę, zobaczyć co jest za kolejnym drzewem. Niekiedy 100 razy przechodziłem obok jakiegoś dębu i pomijałem go – później przez 400 mm okazywał się idealnym modelem do zdjęcia, mimo, że z bliska wyglądał nieciekawie.

Tego pamiętnego poranka, w kwietniu 2012 roku byłem już po trzech wschodach słońca. Nie cieszyły mnie już „klasyki”. Byłem gotowy poświęcić cały poranek dla jednego kadru. Zobaczyłem go spacerując wieczorem. Trochę z nudów wybrałem się połazić i poszukać miejsc z książki Arkadego Fiedlera „Mój ojciec i dęby”.

Zmierzyłem w aplikacji TPE gdzie dokładnie pojawi się słońce i kolejnego ranka po prostu tam czekałem. Kusiły mnie dookoła klimaty mgielnodębowe, ale wiedziałem, że jak się ruszę to przegapię ten moment. Kiedy pojawił się pierwszy promień serce waliło mi jak szalone. To co ułożyłem sobie w głowie, 100razy piękniej działo się przed moimi oczami!

Minął kolejny świt w Rogalinie. Wróciłem do domu i chciałem zobaczyć to zdjęcie. Wymarzone, wyczekane i okupione wieloma innymi, których tego ranka nie wykonałem. Już na ekranie aparatu mnie cieszyło, a na dużym monitorze ucieszyło jeszcze bardziej. To jednak nic – dopiero wydrukowane na barytowym papierze zaczęło smakować wyśmienicie. Ze wszystkich jakie wykonałem w Rogalinie to cieszy mnie najbardziej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *