Trollstigen – Droga Trolli

Galdhøpiggen – w krainie lodowców
Sierpień 11, 2017
Bergen – brama do fiordów
Sierpień 11, 2017

Na dworze panował półmrok. Tak jakby słońce nie mogło zdecydować się na sen. Wyjeżdżając z Åndalsnes nad moją głową pojawiła się mgła. Było chwilę po północy. Ruch zamarł już wiele kilometrów wcześniej i tylko kilka ciężarówek wyprzedziło mnie na krajowej E6. Dookoła mnie pięły się w niebo ogromne skalne ściany. Żałowałem, że nie mogę podziwiać tych cudów w świetle dnia, ale mój pobyt w Norwegii wymuszał takie decyzje i z wielu rzeczy musiałem zrezygnować, żeby zobaczyć inne.

Trollstigen

Pokonanie 11 serpentyn w ciemnościach przy pustej drodze nie było wielkim przeżyciem. Czuło się jednak, że to miejsce niezwyłe. Po dojechaniu na wysokość 852 m.n.p.m nareszcie zatrzymałem się na wielkim parkingu. To był długi dzień, poprzedzony kilkoma jeszcze dłuższymi. Od kilku dni spałem niewiele, a brak nocy wdawał mi się coraz bardziej we znaki. Chwilę rozważałem kolejną noc w aucie, ale przy pięknie rozgwieżdżonym niebie wybrałem spanie na dworze. Poszedłem ze śpiworem do najlepszego punktu widokowego. Całość wybetonowana i równa jak stół, więc ze spaniem nie było problemu. Zanim jednak się położyłem postanowiłem zrobić kilka zdjęć. Przelewające się mgły dodawały smaku i tak pięknemu miejscu. Stałem tak jak zaczarowany. Rozsądek jednak kazał się położyć. Wszystko było idealnie tylko ten wiatr… Wiało strasznie. Położyłem się pod betonowym gzymsem i nawet nie wiem kiedy zasnąłem.

Budzik zadzwonił koło 5.00. Podniosłem wzrok na okoliczne szczyty. Było trochę jaśniej, ale sen wygrał i zasnąłem na kolejną godzinę. Koło 6.00 wiatr szalał jeszcze bardziej. Obudziłem się na dobre i zabrałem się za zdjęcia. Pierwsze promienie słońca muskały górskie szczyty. Nie było to zbyt dynamiczne i trwało prawie do 8.00. Czekałem schowany w betonowym załamaniu, gdzie tylko stopy były nie schowane przed wiatrem. Gdy tylko wyszło słońce zapomniałem, że chwilę wcześniej mało nie zamarzłem. Wrócił norweski lipiec. Wraz ze słońcem pojawili się pierwsi turyści i na drodze zrobił się ruch. W momencie czar prysł.

Patrząc z góry na Trollstigen myśli same biegną do świata baśni i książek Tolkiena. Jest to widok nierealny. Dookoła góry. Asfaltowa wstążka wije się po stromym zboczu. Wygląda jakby pokracznie dziecko narysowało serpentyny. Z góry rozpościera się wspaniały widok na obszerną dolinę. Huk spadającej wody w okolicznych wodospadach nocą sprawiał, ze czułem się jak wśrodku zaczarowanej krainy. Tylko ten beton dookoła sprowadzał mnie na ziemie, ale co tam – oczy i tak patrzyły tylko przed siebie.

Trollstigen

Trollstigen

Chcesz być na bieżąco i nie przegapić kolejnego wpisu? Zapisz się na mój NEWSLETTER. Regularnie będę informował Cię o nowościach i ciekawostkach z moich podróży!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *